Herbie Hancock – Takin’ Off

Herbie Hancock – Takin’ Off (Blue Note 1962)

A1 Watermelon Man
A2 Three Bags Full
A3 Empty Pockets
B1 The Maze
B2 Driftin’
B3 Alone And I

Freddie Hubbard (trąbka)
Dexter Gordon (Saksofon Tenorowy)
Herbie Hancock (Pianino)
Butch Warren (bas)
Billy Higgins (perkusja)

Debiut kompozytorski i jako leadera Herbiego Hancocka (ur. 1940 Chicago Illinois) przynosi ze sobą falę pozytywnych emocji. Ten bardzo młody, 22 letni wówczas pianista, po terminowaniu u Donalda Byrda, zaczyna właśnie stawiać pierwsze kroki w swej niezwykle bogatej i obfitującej w gatunkowe zwroty akcji karierze. Takin’ Off [a właściwie pierwszy utwór albumu ‚Watermelon Man’, prosty, swingujący blues, podbity funkowym rytmem] to prekursor gatunku zwanego w latach 90tych 20tego wieku Acid Jazz’em – funkującego bopu. Transowe akordy pianina Herbiego i motyw przewodni dęciaków, zgrane są idealnie, sekcja rytmiczna gra równiutko. Utwór ma bardzo taneczny i słoneczny feeling, uruchamia w mózgu dużą ilość serotoniny.
‚Three Bags Full’ nawiązuje do modnego wówczas awangardowego hard bopu. Linie melodyczne są płynne, złożone. Piekne brzmienie trąbki Freddiego Hubbarda unosi ten utwór, nadaje mu przejrzystą i klarowną przestrzeń. Gordon zaczyna nieco z arytmiczną werwą muzyki indyjskiej, żeby przejść następnie do mocnego akcentowania charakterystycznego dla hard bopu. Hancock, wciąż poszukujący swego stylu, miękko operuje w swingującym rytmie, trzymając się dość nieskomplikowanej struktury melodycznej.
‚Empty Pockets’ to wpadająca w ucho melodia, bliska ideału aranżacja. Hubbard zaczyna wysokimi, długimi dźwiękami. Wzbogaca swój pasaż, gra zadziornie, a równocześnie bardzo rytmicznie. Gordon, stary wyjadacz, odgrywa swoje solo poprawnie, acz bez błysku. Herbie gra funky. Utwór ma wręcz ellingtonowski sznyt.
‚The Maze’ (Labirynt) zaczyna się doskonałym „filmowym” motywem, od którego po plecach chodzą ciary. Połamany rytm początkowej frazy przechodzi w neurotycznie swingujące solo Hubbarda. Krótkiej, wiążącej solówce Hancocka towarzyszy marszowy rytm, który płynnie przemienia się w dynamiczne solo Gordona. Dominantą melodyczną jest nostalgia. Świetny numer.
‚Driftin’ to knajpiany blues. Gordon wyraźnie to czuje , to najlepsze jego solo na całym albumie, krótkie i zwięzłe. Hubbard – romantyk – grając po Dexterze uszywa se swoich dźwięków elegancki, aksamitny garnitur. Hancock z dużą erudycją buduje swoje optymistyczne solo. To najpełniejszy utwór tego albumu, bez niepotrzebnego pośpiechu i nadmiernej ekscytacji młodości.
‚Alone and I’ to piękna kołysanka. Pozwala na wyciszenie, moment oddechu, nie ustępuje w swej skuteczności treningowi relaksacyjnemu Schultza. Muzycy kontemplują dźwięki, powoli opowiadają swoje historie.
Mimo dość konwencjonalnej stylistyki, daje się wyczuć ogromny kompozytorski talent młodego autora, lekkość wyrazu, którą Hancock po prostu ma. To jeszcze nie jest ten pianista, który pod koniec lat 60tych przełamuje kanony razem z Milesem Davisem. To jeszcze nie gwiazdor z okresu Headhunters. To skromny, mający świetnego nosa muzycznego, doskonale przewidujący nadchodzące mody autor. I wyprzedzający je o 2 kroki. To już jest prawdziwy acidowy odlot . Takin’ Off.