Weather Report – Sweetnighter

Weather Report ‎– Sweetnighter (CBS 1973)

A1 Boogie Woogie Waltz
A2 Manolete
A3 Adios
B1 125th Street Congress
B2 Will
B3 Non-Stop Home

Rok 1973. Motorami całego zamieszania są Joe Zawinul (Pianino elektryczne) i Wayne Shorter (Saksofon sopranowy). Dzielnie wspiera ich sekcja rytmiczna – Miroslav Vitous – (Bas), Andrew White (Bas/Rożek Angielski), Herschel Dwellingham i Eric Gravatt (Perkusja) i Dom Um Romao (Perkusjonalia). To czwarty album supergrupy fusion jazz’u, trzeci studyjny. Obaj liderzy wcześniej współpracowali z Davisem przy przełomowych płytach fusion – In the Silent Way i Bitches Brew. Pierwsze albumy w ich dorobku pod szyldem WR to bardzo ambitne propozycje, wręcz awangardowe, dość trudne w obcowaniu. Sweetnighter jest zdecydowanie przystępniejszy niż ‚Weather Report’ (1971) i ‚I Sing the Body Electric’ (1972). Więcej w tej płycie groove’u.
W pamięć wrzyna się transowy motyw pierwszego utworu. Zapada. Trudno się od niego odgonić, jest natrętny niczym latająca mucha. Można go słuchać bez końca. 13 minut czystej przyjemności obcowania z dźwiękiem. Zdecydowanie konstytuuje obraz całego albumu, nadaje mu charakter.
Manolete, kompozycja Shortera, druga na płycie, urzeka lekkością porannego słońca. Wspaniały oddech po dusznym Boogie Woogie Waltz’u.
Adios to bezpośrednie nawiązanie do wcześniejszych dźwiekowych eksperymentów zespołu. Pejzaż muzyczny, wręcz ambientowy. Przeszkadzajki grają w nim główną rolę. Autorem oczywiście Austryjak Joe Zawinul, którego kompozycja ‚In a silent Way’ 5 lat wcześniej zmieniła oblicze Jazzu, dała początek elektrycznemu okresowi.
125th Street Congress to jam o rockowo-funkowym zacięciu. Treściwy elektryczny bas Andrew White’a, taneczny bit perkusji Herschela Dwellinghama, swingujący Shorter. Utwór płynie bez końca, jednak standardy muzyczne początku lat 70tych a dzisiejsze różnią się dość znacząco, wówczas 30 minutowe piosenki Davisa nie były niczym niezwykłym. Kongres z 125tej brzmi świetnie, bardzo tłusto i rytmicznie. Obrazki Wielkiego Amerykańskiego Miasta. Fantastyczne przeszkadzajki Dom un Romao o egzotycznie brzmiących nazwach – Pandeiro (Tamburyn), Cuica (Bęben), Chucalho (Metalowa Grzechotka) dopełniają kształtu całości.
Will, jedyna kompozycja basisty Vitousa, to rozmarzony pejzaż, miękki i melodyjny.
Kończący płytę Non-Stop Home Shortera to utwór o wielu obliczach. Zaczyna się tajemniczymi dźwiękami syntezatora Zawinula, po czym bas Andrew White’a wbija w ziemię. Następnie wyraźnie zaznacza swoją obecność autor kilkoma mocnymi dźwiękami swojego saksofonu. Odważne akordy Zawinula wprowadzają wręcz orkiestralne zacięcie. Wszystko rozmywa się nagle w ciszy.
Za rok minie 40 lat od ukazanie się tej płyty. To bez wątpienia szmat czasu, 4 dekady, przez które przewinęły się tysiące muzyków, piosenkarzy, autorów tekstów. Jednak mimo tego brzmienie WR nadal zadziwia swoją aktualnością, wielością pomysłów, odwagą w eksplorowaniu i przekraczaniu granic muzyki. Z jednej strony bardzo melodyjna, z drugiej nie pozwalająca na moment nieuwagi, bogata w detale, dająca czystą przyjemność. Ponadczasowa.