Laboratorium ‎– Modern Pentathlon

laboratorium

Polskie Nagrania 1976

A Pięciobój Nowoczesny/Modern Pentathlon
a Przebieg Niekontrolowany
b Mur 1234
c Kravhana
d Coyola
e Taniec „Białego Karła”

B1 Funky Dla Franki
B2 Szalony Baca
B3 ABZ
B4 Grzymaszka

Janusz Grzywacz – Pianino Elektryczne (Fender), Syntezator
Marek Stryszowski – Saksofon altowy, Klarnet basowy, wokal
Paweł Ścierański – Gitara
Krzysztof Ścierański – Bas
Mieczysław Górka – Perkusja, Perkusjonalia

Projekt okładki – M. Karewicz

W 1976 roku 5ciu zawodników wagi ciężkiej nagrało swój debiutancki album. Nazywali się „Laboratorium”. Wcześniej współpracowali m.in. z Czesławem Niemenem i Tomaszem Stańko. Janusz Grzywacz (Pianino), Marek Stryszkowski (Saksofon) i Mieczysław Górka (Perkusja) tworzyli trzon zespołu już od końca lat 60tych. W 1975 roku doszli do składu bracia Ścierańscy – Krzysztof na basie i Paweł na gitarze.

Polski Weather Report? Porównanie to nasuwa się po pierwszych, eksperymentalnych taktach „Przebiegu Niekontrolowanego”, jednej z 5ciu części Opus Magnum tej krakowskiej grupy – tytułowego „Pięcioboju Nowoczesnego”. Osłuchani w elektrycznych podróżach dźwiękowych Davisa z „Bitches Brew” i „In the Silent Way”, zapewne zaznajomieni z pierwszymi płytami WR, sami podjęli się w trudnych rodzimych warunkach nagrać progresywny album jazzowy. W stronę jazzu elektrycznego tak stanowczo przed nimi skierował się tylko Michał Urbaniak w Constellation (1973) i Jan Ptaszyn Wróblewski w „Sprzedawcach Glonów” (1973). Ale na dobrą sprawę dopiero Laboratorium nagrało w pełni „nowoczesną” na tamte czasy płytę. Urbaniak grał rockowe niemal, ekstatyczne fusion (zresztą „Constallation” to płyta koncertowa). Ptaszyn swoją grę opierał w dużym stopniu na modelach bopowych. Laboratorium wykorzystywało wszystkie możliwości techniki A.D. 76. Fender Rhodes Grzywacza dawał ich muzyce bardzo świeżą barwę. Gitara Pawła Ścierańskiego sytuowała ich brzmienie gdzieś na pograniczu funku i rocka. W „Pięcioboju Nowoczesnym” słychać echa melodyki Yes, eksperymentów Pink Floyd, melancholii King Crimson. Blisko 20 minutowy utwór tytułowy, zajmujący na płycie winylowej całą A stronę, to interesująca opowieść muzyczna, może nieco archaiczna z powodu przebrzmienia efektów, wówczas niewątpliwie awangardowych, ale nadal frapująca pełnym jazz rockowym brzmieniem. Gdzieniegdzie słychać w niej również nawiązania do Mahavishnu Orchestra McLaughlina i projektów solowych Billy Cobhama. Brawa za odwagę!

Strona druga zdecydowanie zmienia klimat. Przebojowe „Funky dla Franki” ukazuje „komercyjną stronę” muzyki Laboratorium, soczysty, świetnie zagrany Funk. Gdyby jeszcze jakość nagrania była nieco lepsza, możnaby było spokojnie puszczać ten numer nadal na imprezach. Drugi utwór „Szalony baca” jest udaną kontynuacją hitowego trendu strony B. Chwytliwy motyw w połączeniu z umiejętnie rozbudowaną strukturą utworu, sprawia świetne wrażenie. Nieco spokojniejsze od „Franki” tempo, melodyjne sola Strzyszowkiego i Ścierańskiego, folklorystyczne wstawki wokalne – polski WR w pełnej krasie. Nieco afrykańska rytmika tego numeru dodaje mu niewątpliwie egzotyczny posmak. „ABZ” zaczyna się delikatnym pejzażem muzycznym, tonowanym przez saksofon Strzyszowskiego. Fender Grzywacza rozpoczyna rytmiczną część utworu, ciekawie złożony motyw przewodni, funkowy drive. Doskonale słychać w nim duże umiejętności wszystkich muzyków Laboratorium, szybkie przejścia rytmiczne, perfekcyjne zgranie. Kończąca płytę „Grzymaszka” zaczyna się miękkimi, klasycznymi dźwiękami pianina Grzywacza. To bardzo urokliwa Coda.

„Pięciobój Nowoczesny”, okraszony wizyjną okładką autorstwa Marka Karewicza, to bardzo dobra, wciąż inspirująca płyta.

Laboratorium działa po dziś dzień.