Zbigniew Namysłowski Quartet – Polish Jazz 6

Polskie Nagrania Muza/Polish Jazz 1966

A1 Siódmawka
A2 Rozpacz
A3 Straszna Franka
B1 Chrząszcz Brzmi W Trzcinie
B2 Moja Dominika
B3 Szafa
B4 Lola Pijąca Miód

Zbigniew Namysłowski – saksofon

Adam Matyszkowicz – pianino

Janusz Kozłowski – bas

Czesław Bartkowski – perkusja

Saksofonista altowy i sopranowy. Warszawiak. Otrzymał klasyczne wykształcenie muzyczne (fortepian i wiolonczela). Jego debiut datuje się na drugą połowę lat 50tych XX wieku. Pierwsze występy to gra na pianinie w zespole Five Brothers w warszawskich Hybrydach i na puzonie w Modern Dixielanders pianisty W. Krotochwila. Następnie grał na wiolonczeli w Modern Combo K.Sadowskiego. Wystąpił z tą grupą w 1957 roku na festiwalu w Sopocie. Kolejnym krokiem był występ z The Traditional Jazz Makers J. Matuszkiewicza w w Filharmonii Narodowej w Warszawie w 1958 roku. W latach 1960-63 roku był Namysłowski saksofonistą altowym w The Wreckers Andrzeja Trzaskowskiego. Równocześnie w 1961 roku założył pierwszy własny zespół Jazz Rockers (M.Urbaniak, K.Sadowski, A.Skorupka, A.Zieliński), z którym wystąpił na festiwalu Jazz Jamboree w 1961 roku. W 1962 r. wystąpił na Newport Festival w Stanach Zjednoczonych. Następne były projekty m.in z Czesławem Bartkowskim na perkusji (1963-1965). Od 1967 roku prowadzil kilka składów m.in. z Tomaszem Szukalskim, Wojciechem Karolakiem, Januszem Skowronem i Leszkiem Możdżerem; Air Condition i The Q. Współpracował m.in z M.Urbaniakiem i Janem Ptaszynem Wróblewskim i Novi Singers. Grał również w rockmanami (Niebiesko-Czarni, Czesław Niemen). Jego album „Lola” z 1964 roku był pierwszym polskim albumem jazzowym wydanym zagranicą.

Przez całą karierę muzyczną Namysłowski funkcjonuje również jako kompozytor. Inspiruje się przede wszystkim polskim folklorem (‚Piątawka”, Siódmawka” itd.). Jego specjalnością są połamane rytmy. Można zaryzykować twierdzenie, że w sposób niezamierzony został prekursorem d’n’b.

To gwoli ścisłości bibliograficznej. Sama muzyka to postbop z elemantami free. Zagrany w kwartecie z pianinem (Matyszkowicz), robi spore wrażenie. Miejscami jest bardzo free (długa i mocno pokombinowana, 11 minutowa ‚Straszna Franka’), miejscami lirycznie (‚Siódmawka’). W ‚Rozpaczy’ Namysłowski umieścił bardzo ciekawy, złożony motyw muzyczny. Bardzo przyjemny dla ucha jest ‚Chrząszcz brzmi w Trzcinie’. W ‚Mojej Dominice’ rej wiedzie Matyszkowicz. ‚Szafa’ jest dosyć funky, saksofon Pana Zbigniewa brzmi tu bardzo drapieżnie. ‚Lola Pijąca Miód’ wprowadza element swingowego rozluźnienia po bardzo pożywnej dawce free jazzowego hard bopu.

To zdecydowanie nie jedyna warta uwagi płyta autorstwa Pana Zbigniewa Namysłowskiego. Warto posłuchać przede wszystkim ‚Loli’ (‚1964’) i ‚Kujawiak Goes Funky’ (‚1975’). Pan Zbigniew mimo 70tki na karku cały czas aktywnie muzykuje, ostatnio można było go usłyszeć na żywo w klubie 6ta po południu przy ulicy Szpitalnej 5 we Warszawie. To nowy warty uwagi adres na mapie stołecznego Jazzu.

Deodato – Prelude

eumir-deodato-prelude

CTI 1972

A1 Also Sprach Zarathustra
A2 Spirit of Summer
A3 Carly and Carole
B1 Baubles, Bangles and Beads
B2 Prelude to Afternoon of a Faun
B3 September 13

Eumir Deodato – pianino, pianino elektryczne
John Tropea – gitara elektryczna
Jay Berliner – gitara
Hubert Laws – flet
Ron Carter – bas
Stanley Clarke – bas elektryczny (A1)
Billy Cobham – perkusja
Airto – perkusjonalia
Ray Baretto – konga

Orchiestra w składzie: Charles McCracken, Harvey Shapiro, Seymour Barab (wiolonczela); George Marge, Phil Bodner, Romeo Penque (flet); Jim Buffington, Peter Gordon (rożek francuski); Bill Watrous, Garnett Brown, George Strakey, Paul Faulise, Wayne Andre (puzon); Joe Shepley, John Frosk, Marky Markowitz, Marvin Stamm (trąbka); Al Brown, Emanuel Vardi (altówka); David Nadien, Elliot Rosoff, Emanuel Green, Gene Orloff, Harry Lookofsky, Max Ellen, Paul Gershman (skrzypce).

35ciu muzyków, w tym takie tuzy wytwórni Creeda Taylora CTI jak Hubert Laws (flet), Ron Carter (bas) i Billy Cobham (perkusja), gwarantują w przypadku tego albumu bardzo wysoki poziom muzyczny. Eumir Deodato zebrał ich wszystkich po to, żeby nagrać właściwie tylko jeden utwór – ‚Also Sprach Zarathustra’. Arcydzieło ekscentryka europejskiej, a właściwie niemieckiej muzyki klasycznej, Richarda Straussa nie zestarzało się wcale mimo blisko 120 lat od premiery. Użyte w 1968 roku przez mistrza kinematografii – Stanleya Kubricka – w Odyseji Kosmicznej 2001 musiało zapaść w pamięć młodemu kompozytorowi rodem z Brazylii. Wersja Deodato nie brzmi lepiej od oryginału, ale ma swój wyjątkowy funkowy klimat. Trwający blisko 10 minut utwór niesie potężny przekaz energii, niemiecko-brazylijską dynamikę zinterpretowaną umiejętnie przez bardzo dobrych amerykańskich jazzmanów i potężną orkiestrę. Jest to bliski doskonałości przykład przełożenia muzyki klasycznej na bardziej współczesną formę jazz-funkową.

Pozostałe 5 utworów znajduje się zdecydowanie w cieniu wielkiego otwarcia ‚Prelude’.

Godna wyróżnienia jest wersja utworu innego wielkiego XIX wiecznego kompozytora – Clauda Debussy. ‚Prelude To Afternoon Of A Faun’ zawiera interesujące solo na flecie Huberta Lawsa. Debussy w wersji Deodato ma wiele wspólnego z oryginałem – atmosferę melancholii i dekadencji podszytą jakimś dziwnym niepokojem. Ma też latynoski rytm i psychodeliczne momenty rodem z Bitches Brew Milesa Davisa.

Piosenki autorstwa samego Deodato (ostatni na płycie ‚September 13’ wspólnie z Billy Cobhamem) nie wyróżniają się niestety niczym szczególnym (oprócz gitary elektrycznej Johna Tropea) na tle zapożyczeń z klasyki. ‚Spirit of Summer’ urzeka nieco przesłodzonymi smyczkami. Posiada miłą dla ucha, odprężającą atmosferę brazylijskiej siesty. W lounge’owym ‚Carly and Carole’ świetnie brzmi bas Rona Cartera. Deodato gra dynamiczne solo na pianinie elektrycznym. ‚Baubles, Bangles and Beads’ ma koktajlową, dansingową wręcz formę. Konga Ray’a Baretto nadają mu rytmiczny sznyt. 2 świetne sola na gitarze elektrycznej Johna Tropea przyprawiają ten dość mdławy w gruncie rzeczy utwór prawdziwie rockową charyzmą. Funkowy (perkusja!) ‚September 13’ niespiesznie kołysze do finału tego albumu. Interesujący aranż na instrumenty dęte dodaje mu eleganckiego smaku. Znowu swoje 5 minut ma gitara elektryczna, lokując się brzmieniowo na terenie okupowanym skutecznie wówczas przez Carlosa Santanę. Muszę przyznać, nie znałem przed tą płytą nazwiska Tropea, warto je zapamiętać. Gitara elektryczna jest zdecydowanie wyróżniającym się instrumentem na tej dość popowej płycie.

Eumir Deodato znany jest przede wszystkim jako kompozytor. Jego utwory/aranżacje wykonywali m.in. Wes Montgomery, Astrud Gilberto, Antonio Carlos Jobim, Aretha Franklin, Earth, Wind and Fire, i Björk. Natomiast tym albumem, a właściwie przede wszystkim kongenialną wersją ‚Also Sprach Zarathustra’, na zawsze zapisał się w historii jazzu.