Hubert Laws – Morning Star

morning star

CTI 1972

A1 Morning Star
A2 Let Her Go
A3 Where Is The Love
B1 No More
B2 Amazing Grace
B3 What Do You Think Of This World Now?

Hubert Laws – flet
John Tropea – gitara
Bob James – pianino
David Friedman – wibrafon
Ron Carter – bas
Billy Cobham – perkusja

Orkiestra pod batutą Don’a Sebesky

Za Encyklopedią Dionizego Piątkowskiego: „Muzyk pozostający pod znacznym wpływem jazzu, ale w swej sztuce poszukujący brzmienia klasycznego, symfonicznego.[…] Utalentowany flecista, zarejestrował kilkanaście albumów dla słynnej CTI Records, lansując lekkie, łatwe i przyjemne brzmienie fusion jazzu.”

Oto dosyć długa lista artystów, których sidemanem był Hubert Laws: Quincy Jones, Miles Davis, Herbie Hancock, Chick Corea, Ella Fitzgerald, Sarah Vaughn, Freddie Hubbard, Paul McCartney, Paul Simon, Aretha Franklin.

Otrzymał 3 nominacje do nagrody Grammy – za ‚In the Beginning’ (CTI 1974), ‚Morning Star’ i ‚Land of Passion’ (Columbia 1979).

Na płycie, dosyć krótkiej acz treściwej, 6 niezobowiązujących utworów z całą masą świetnych instrumentalistów. Klasycznie, bigbandowo, odprężająco. (Na marginesie to jedna z 3 płyt obok best of Niny Simone i live Freddiego Hubbarda, którą udało mi się zdobyć w nieistniejącej już kafei zarządzanej przez imć Brodacza obok Faworów na Mickiewicza). W tytułowym utworze wyróżnia się delikatne pianino elektryczne Boba Jamesa. Nie jestem specjalnym fanem brzmienia fletu, kojarzy mi się ten instrument z muzyką w podstawówce, aczkolwiek Hubert Laws daje radę. Wrażenie robi brzmienie całej orkiestry, płyta jest świetnie nagrana. Billy Cobham gra dosyć subtelnie jak na swoje możliwości artykulacji. ‚Let Her Go’ mogłoby spokojnie znaleźć się na ścieżce dźwiękowej westernu ‚Jak Zdobywano Dziki Zachód’ czy coś podobnego. Jest lekko po amerykańsku nadęte, ale w sumie bardzo ładne. Ociera się o kicz, chociaż nie razi pocztówkową urodą. Jest super profesjonalnie zagrane. Ostatni utwór na stronie A ‚Where Is The Love’ podobnie jak poprzednik urzeka delikatną cukierkowością. Ponownie najciekawsze jest brzmienie pianina. Smyczki działają na słuchacza niczym mały piesek w kinie familijnym – uwznioślają uczucia odbiorcy do granic jego wytrzymałości.

Strona B zaczyna się fajnym efektem echa dodanym do brzmienia fletu Lawsa. W ‚No More’ jest nieco więcej funku niż na całej stronie A. Oczywiście daleko do soczystego fusion funku Hancocka, wszystko jest podane z dystansem i umiarkowaniem. Pojawia się soulowy kobiecy wokal. Jest dobrze. ‚Amazing Grace’ jest bez wątpienia piękną melodią i niech tak zostanie. Na zakończenie ładna piosenka z elementami awangardowej muzyki wspóczesnej (harfa!) wyśpiewana solo przez Debrę Laws ‚What Do You Think Of This World Now?’.

Co można dodać – nie bez kozery Laws był nominowany do Grammy za tę płytę – jest rozmach, świetni instrumentaliści w topowej formie, duży format (orkiestra Dona Sebeskiego), piękne melodie. Doskonała rzecz na niedzielny relaks w kapciach na kanapie.