Karolak/Szukalski/Bartkowski ‎– Time Killers

Helicon 1985

A1 Anniversary Blue
A2 Double – B
A3 Gem
B1 State Train
B2 Trata-Tata
B3 Time Killer

Wojciech Karolak – organy, syntezator
Tomasz Szukalski – saksofon tenorowy
Czesław Bartkowski – perkusja

Znany bardziej jako mąż zmarłej niedawno Marii Czubaszek, Wojciech Karolak, pianista, to jeden z filarów polskiego Jazzu. Karierę zaczął wraz z początkiem jazzu w rodzimym wydaniu – w 1958 roku. Od początku grał z najlepszymi – z Komedą, Ptaszynem Wróblewskim, Kurylewiczem. Najbardziej znane są jego nagrania z lat 70 jako Mainstream z Ptaszynem, a następnie ‚Time Killers’ z Bartkowskim i Szukalskim.

Tomasz Szukalski, wcześnie zmarły, wybitny saksofonista, pochodził z młodszego pokolenia jazzmanów (rocznik 1947). Był uważany za prawdopodobnie najwybitniejszego saksofonistę tenorowego w Polsce, który właściwie nigdy nie był leaderem. Największe sukcesy odnosił współpracując w pierwszej połowie lat 70tych ze Zbigniewem Namysłowskim (‚Kujaviak goes funky’, ‚Winobranie’) i z Tomaszem Stańko (‚Twet’ ‚Balladyna’). Duże wrażenie na słuchaczach zrobił również występując w kwartecie The Quartet m.in ze Sławomirem Kulpowiczem.

Trio Time Killers nagrało tylko jeden album pod tym samym tytułem. Został uznany przez Jazz Press za najlepszy polski album jazzowy lat 80tych. Charakteryzuje się wyrazistym brzmieniem pianina elektrycznego Karolaka, bolesnymi czasem dla uszu dźwiękami syntezatora, jakże charakterystycznego dla muzyki lat 80tych, mocnym, funkującym brzmieniem saksofonu Szukalskiego i jak zawsze perfekcyjnym rytmem perkusji ‚Małego’ Bartkowskiego. Muzyka w sumie dość przystępna i chwytliwa, cieszy ucho do dzisiaj. Nadal dostępny, album Time Killers zadowoli wymagającego słuchacza fusion jak i odbiorców popowych.

Cecil Taylor ‎– Unit Structures

Blue Note 1966

A1 Steps
A2 Enter Evening (Soft Line Structure)
B1 Unit Structure / As Of A Now / Section
B2 Tales (8 Whisps)

Cecil Taylor – pianino
Jimmy Lyons – saksofon altowy
Ken McIntyre – saksofon altowy, klarnet basowy
Eddie Gale Stevens Jr. – trąbka
Alan Silva, Henry Grimes – bas
Andrew Cyrille – perkusja

Nowojorczyk z Queens. Innowator pianistyki jazzowej, łączący współczesną muzykę improwizowaną z awangardą. Jako jedną z jego inspiracji uważa się muzykę Igora Strawińskiego. Współpracował m.in ze Stevem Lacy, Albertem Aylerem, Samem Riversem. Pierwsze wyróżniające się nagranie to płyta ‚Jazz Advance” z 1956 roku. Przełomowymi płytami są w ogólnym odbiorze 2 pozycje wydane dla Blue Note w 1966 roku – ‚Conquistador’ i właśnie ‚Unit Structures’. Wśród osób zainspirowanych jego twórczością znajdują się takie postacie jak Lou Reed, Laurie Anderson, Captain Beefheart, reżyser Louis Malle i pisarz Thomas Pynchon.

‚Unit Structures’ została nagrana jednego dnia – 19 maja 1966 roku przez niedawno zmarłego inżyniera dźwięku Rudy Van Geldera w składzie na 2 saksofony altowe, trąbkę, pianino (sam Taylor) i sekcję rytmiczną. Efektem jest jedna z najbardziej awangardowych i zarazem najlepszych płyt w historii jazzu.

Zaczyna się ekstremalnie i właściwie do końca nie zwalnia tempa. 6ciu instrumentalistów grających równocześnie może powodować pewne trudności w odbiorze tej muzyki, nie odbiera jej natomiast zupełnie efektu nowości i zaciekawienia. Nieprzewidywalność ‚Steps’, następujące po sobie kaskady dysonansów, budują niezwykłe napięcie, którego czasem brakuje w muzyce jazzowej, tej ilustracyjnej. Tutaj nadmiar dźwięków jest ewidentny, instrumenty ścierają się ze sobą w nieustającej batalii muzycznej. Ogromna jest dynamika tej konfrontacji, wymaga ona dużego skupienia i pewnego rodzaju dystansu w odbiorze. Intelektualna wartość tych brzmień jest zarazem ich zaletą i wadą. Między innymi przez to muzyka Cecila Taylora uzyskała większy poklask wśród białej publiczności klasy średniej niż wśród ówczesnej społeczności czarnych w USA. Z jednej strony Cecil Taylor skłaniał się ku soulowi spod znaku Marvina Gaye, a z drugiej jego ekstremalna awangardowość w sposób naturalny powodowała lepszy odbiór wśród publiczności zaznajomionej z ówczesną awangardą, muzyką konkretną.

‚Enter evening’ zdecydowanie wycisza i ‚rozcieńcza’ skrajnie wypełnioną dźwiękami strukturę poprzedniego utworu. Przypomina raczej wprawkę przedkoncertową, strojenie instrumentów. Utwór jest na granicy słuchalności, pomiędzy całkowitym brakiem konstrukcji a 100% atmosferycznością. Jakby zawiesza się w czasie, nie idąc zupełnie do przodu, wracając, meandrując. Pod względem ekscentryczności 10/10.
Słuchacz podświadomie czeka na zakończenie, domknięcie gestaltu, ale nic takiego nie następuje, wejście w wieczór to raczej impresja bez końca.

B side otwiera najdłuższa na płycie wieloczęściowa suita ‚Unit Structure / As Of A Now / Section’. Ponad 17cie minut ekstremalnego grania. Nie tak intensywna jak ‚Steps’ jednakże równie wymagająca. W trakcie trwania tego utworu można spokojnie przeczytać wszystkie wiadomości z FB, sprawdzić prasę, coś zjeść, wyjrzeć chwilę za okno, pobawić z kotem a nawet przejść się po pokoju. Sama muzyka jest raczej nierelacjonowalna, budzi skojarzenia z awangardową muzyką graną w filharmoniach i na festiwalach. Jednakże jest w niej ten element amerykańskiego, nowojorskiego wręcz luzu. Niewątpliwie jest to wyjątkowe brzmienie, coś niebywałego. Idzie w jednym szeregu z ‚Free Jazz’ Ornette Colemana i ‚Ascension’ Johna Coltrane’a. Emanuje ogromną energią, raczej niepowtarzalną. Jest to wyraz ekspresji jedynej w swoim rodzaju.

ct

Zamykający album utwór ‚Tales (8 Whisps)’, zarazem najkrótszy na płycie, zaczyna się solem pianina Taylora kojarzącym się z sountrackami do filmów niemych dwudziestolecia międzywojennego, obrazujących w ekspresjonistycznym stylu rozterkę głównego bohatera. Ostatnie akordy są nieco bardziej free i dobrze. Ilustracyjność w muzyce jest ciekawa aczkolwiek niekonieczna.

Pokłony dla pana Taylora za koncepcję i dla wszystkich muzyków za wykon. 100 lat!