Gabor Szabo ‎– Belsta River


Tonpress 1988

A1 24 Carat
A2 Django
B1 First Tune In The Morning
B2 Stormy

Gabor Szabo – gitara
Janne Schaffer – gitara
Wlodek Gulgowski – pianino elektryczne
Pekka Pohjola – bas
Malando Gassama – perkusjonalia
Peter Sundell – perkusja

Jeden z niedocenionych europejskich gitarzystów, który zrobił karierę na zachodzie (w latach 60tych wydawał dla wytwórni Impulse!, a w latach 70tych dla CTI), natomiast nie zdobył w pełni zasłużonej popularności. Węgier. Grał z Chico Hamiltonem i Charlesem Lloydem. Zadebiutował jako leader albumem ‚Gypsy’66’. Do najciekawszych pozycji z jego dyskografii należą ‚Spellbinder’ (Impulse! 1966), ‚The Sorcerer’ (Impulse! 1967), ‚Bacchanal’ (Skye 1968) ,’Mizrab (CTI 1973), ‚Macho’ (Salvation 1975). Pod koniec życia (zmarł w Budapeszcie w 1982 roku) należał do kościoła Scjentologicznego, któremu wytoczył proces, bez rozstrzygnięcia na korzyść żadnej ze stron.

Na płycie gra również utytułowany polski pianista jazzowy Włodzimierz Gulgowski. Grał m.in z Michałem Urbaniakiem, Zbigniewem Namysłowskim i Tonnym Williamsem.

Muzyka nawiązuje do najlepszych czasów psychodelicznego jazzu z końca lat 60tych. Szabo gra rewelacyjnie, z dużym feelingiem. Pojawiają się elementy latynoskiego bujania plus funkowy bas. Bardzo zgrabnie to jest wszystko podane.

Otwierający płytę ’24 Carat’ jest najbardziej przebojowym utworem mimo blisko 15 minut. Grają 2 gitary, jest ciekawie, nieszablonowo i dynamicznie. Ciekawie wypada Włodek Gulgowski na pianinie. Bardzo solidnie gra Peter Sundell na perkusji. ‚Django’ jest zdecydowanie spokojniejsze, to prawie solowy popis Szabo na gitarze, z towarzyszeniem basu Pekka Pohjoli. Napisane przez Johna Lewisa z Modern Jazz Quartet.

Strona B zaczyna się spokojnie, pierwszym motywem poranka. Rozwija się w funkujący, powolny temat. Pianino elektryczne Gulgowskiego robi atmosferę. Muzycy dżemują nie forsując tempa. I znowu wyróżnia sie Gulgowski fantastycznym brzmieniem. Muzyka płynie spokojnie, bardzo przyjemne dźwięki generuje ten sextet. Album kończy się klasykiem ‚Stormy’ napisanym przez Buddiego Buie i Jamesa B. Cobb Jr., zagranym bardzo rockowo i psychodelicznie (dźwięki fletu).

To jedno z ostatnich wielkich dokonań Szabo, zdecydowanie warte uwagi. Repress w 1988 roku wydał nasz polski Tonpress co dobrze świadczy o guście decydentów tego labela.